czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 1


 
   Obudziły mnie promienie słońca, które wkradły się do mojego pokoju przez okno. Wstałam i poszłam do łazienki się umyć, zaplotłam włosy w warkocz. Było lato, więc ubrałam krótkie szorty i luźną koszulkę z napisem "Magic". Zeszłam na dół do kuchni gdzie przy stole siedział już tata czytający proroka codziennego, palcem drugiej ręki zataczał nad blatem małe kółka dzięki czemu łyżeczka sama mieszała herbatę .
-Cześć tato, cześć mamo - przywitałam się z rodzicami.
- Witaj kochanie - odpowiedziała mama .
- Co dzisiaj na śniadanie ? - spytałam .
- Naleśniki z owocami - uśmiechnęła się mama - Michael może przywitasz się z Ellie ? - zwróciła uwagę .
-Dzień dobry . Przepraszam zaczytałem się . - powiedział wychylając głowę zza gazety. Usiadłam przy stole.
-Piszą chociaż coś ciekawego ? - spytała mama.
-Jest artykuł o naborze graczy do narodowej drużyny Irlandczyków w Quidditchu. - odparł tata .
Już miałam nalać sobie mleka i nasypać płatków do miski gdy do domu przez otwarte okno wleciała sowa mojego taty - Puchacz . W dziobie trzymała żółtą kopertę, którą zrzuciła mi na szczęście na pusty jeszcze talerz.
- Mamo ! Tato ! To z Hogwartu !- krzyknęłam uszczęśliwiona. Tuląc kopertę do siebie. Czekałam na nią przez całe te wakacje.
- Gratuluję córciu . - powiedział tata nie ukrywając uśmiechu.
- No to się nareszcie doczekałaś - dodała mama. - Otwieraj szybko jestem strasznie ciekawa .
Rozerwałam kopertę i wyjęłam kartkę po czym zaczęłam czytać :
                                                   HOGWART
                                                     SZKOŁA
                                    MAGII I CZARODZIEJSTWA
Szanowna pani Ellie Martin
Mamy przyjemność poinformowania Pani, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny rozpoczyna się 1 września . Oczekujemy pani sowy nie później niż 20 sierpnia. Z wyrazami szacunku :
                                                                                             Minerwa McGonagall
                                                                                      zastępca dyrektora



Na następnej kartce był napisany spis podręczników i rzeczy potrzebnych do szkoły :
UMUNDUROWANIE
Studenci pierwszego roku muszą mieć :
1. Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
2. Jedną zwykłą spiczastą tiarę dzienną (czarną)
3. Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry albo z podobnego rodzaju)
4. Jeden płaszcz zminowy (czarny, zapinki srebrne)
UWAGA : wszystkie stroje uczniów powinny być zaopatrzone w naszywki z imieniem


PODRĘCZNIKI
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł :
Standardowa księga zaklęć (1 stopień) Mirandy Goshawk
Dzieje magii Bathildy Bagshot
Teoria magii Adalberta Wafflinga
Wprowadzenie do trandmutacji (dla początkujących) Emerika Switcha
Tysiąc magicznych ziół i grzybów Phyllidy Spore
Magiczne wzory i napoje Arseniusa Jiggera
Fantastyczne zwierzęta i jak je znależć Newta Scamandera
Ciemne moce : Poradnik Samoobrony Quentina Trimble'a


POSOSTAŁE WYPOSAŻENIE
1 różdżka
1 kociołek (cynowy, rozmiar 2)
1 zestaw szklanych lub kryształowych fiolek
1 teleskop
1 miedziana waga z odważnikami
Studenci mogą mieć także jedną sową ALBO jednego kota, ALBO jedną ropuchę

PRZYPOMINA SIĘ RODZICOM, ŻE STUDENTOM PIERWSZYCH LAT NIE ZEZWALA SIĘ NA POSIADANIE WŁASNYCH MIOTEŁ 

 
- No to będzie trzeba wybrać się na Pokątną. - oznajmił tata wracając do gazety. 
     Dwa dni później miałam już prawie wszystko załatwione oprócz zakupionych książek . Tata wysłał już sowę z odpowiedzią a za tydzień mieliśmy udać się na ulicę Pokątną . Za tydzień mieliśmy iść z mamą na dalszą część zakupów. 
    Dzisiaj miałam iść z mama na zakupy. Obudziłam się wcześnie rano i już o 8.00 byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół i zjadłam szybko śniadanie . 
-Mamo kiedy idziemy ?
-Już za chwilkę. Wezmę tylko torebkę i możemy ruszać . - odpowiedziała moja mama Julie. Tata wyszedł do pracy, więc poszłyśmy zamknąć drzwi na klucz po czym skierowałyśmy się do salonu gdzie stał duży kominek. Podeszłam do niego i nabrałam trochę proszku z brązowej miseczki wiszącej nad kominkiem. Weszłam do niego schylając  głowę .
- Na Pokątną ! - powiedziałam jednocześnie wypuszczając proszek z dłoni . Zauważyłam, że mam na  sobie zielone płomienie a po chwili obraz się rozmazał i poczułam jak kręcę się wokół własnej osi. Nagle stanęłam i zorientowałam się, że jestem w okrągłym pomieszczeniu gdzie dookoła były kominki, z których co chwilę wychodziła jakaś osoba. Stanęłam obok fontanny znajdującej się po środku pomieszczenia . Chwilę później  z tego samego kominka co ja wyszła moja mama. Przeszłyśmy przez drzwi a moim oczom ukazała się szeroka zatłoczona ulica, wzdłuż której były różnego rodzaju sklepy.
   W księgarni był straszny tłok. Wybierałam właśnie książkę  do Historii  Magii, gdy podeszła do mnie pewna dziewczyna o jasnej cerze, zielonych oczach i burzy rudych włosów na głowie .
- Cześć. Jestem Elizabeth Cortez . To twój pierwszy rok w Hogwarcie ? - zapytała mnie swoim melodyjnym głosem .
- Hej , ja jestem Ellie. Miło mi . - uścisnęłyśmy sobie dłonie. - Tak to pierwszy rok a twój ?
- Ja chodzę do drugiej - posłała m serdeczny uśmiech . - Mów na mnie Bethy .
- Elizabeth ! - doszedł nas głos jakiegoś mężczyzny .
- Przepraszam muszę już iść. Do zobaczenia pierwszego września . - pożegnała się ze mną Bethy.
- Do zobaczenia . - odpowiedziałam .
  Poszukałam mamy, która właśnie szukała książki do eliksirów.
- I jak, znalazłaś ? - zapytałam, wrzucając podręcznik od Historii Magii do torby, w której miałyśmy zakupy.
- Hmmm... - mruknęła przejeżdżając palcem po jednej z książek i czytając co jest napisane na grzbiecie. - Tak to chyba ta. - oznajmiła w końcu wyciągając podręcznik. To była ostatnia książka do znalezienia, więc skierowałyśmy się do lady. Mama zapłaciła za podręczniki i wyszłyśmy na tłoczną ulicę Pokątną.
- No to gdzie dalej ? - spytałam.
- Może sklep Madame Malkin ?
- To ten sklep z szatami tak ?
- Owszem, tędy - powiedziała skręcając i wchodząc do pomieszczenia, które już po pierwszym zerknięciu wiadomo, że to sklep z szatami. Przywitała nas przysadzista i uśmiechnięta czarownica, miała na sobie pomarańczowo-żółte ubranie, dlatego bardzo rzucała się w oczy. Gdy wreszcie zdjęto ze mnie miary, wybrano odpowiednie szaty i magicznie podpisano je moim imieniem i nazwiskiem, wyszłyśmy ze sklepu.
- Gdzie teraz chcesz iść Ellie ? - zapytała mnie mama, a ja bez wahania odpowiedziałam
- Do pana Ollivandera, po różdżkę.  - mama tylko uśmiechnęła się szeroko i poprowadziła mnie wzdłuż ulicy.
   Sklep z różdżkami był stary, a szyld wyblaknięty i nie wyraźny. Weszłam za mamą do środka, większość powierzchni była zajęta przez półki z różdżkami, starszy pan zza biurka wstał i podszedł do nas wolnym krokiem.
- Dzień Dobry - powiedziałyśmy równo z mamą. Pan Ollivander zmierzył nas wzrokiem i chwilę pomyślał.
- Witam, szanowne panie Martin. Zapewne młoda dama szuka różdżki.
- O tak, niedługo idzie do szkoły i potrzebuje nowej. - odpowiedziała za mnie mama.
- Zatem zobaczymy co da się zrobić. - wyciągnął z kieszeni małe zawiniątko. Gestem ręki wskazał miejsce gdzie mam stanąć. Zawiniątko okazało się miarą, która zmierzyła mnie od palców u nogi po czubek nosa. Pan Ollivander pomyślał chwilę po czym odwrócił się i zniknął pomiędzy półkami z różdżkami. Po jakiejś minucie wrócił niosąc pudełeczko, wyciągnął z niej różdżkę i obracając w ręce powiedział :
- Szpon Hipogryfa, 9 i pół cala, sztywna, głóg.  Idealna do zaklęć. - gdy wzięłam ją do ręki, poczułam ciepły dreszcz przechodzący przez moje ciało.
- Łooo - jęknęłam z zachwytu, na co mama skarciła mnie wzrokiem.
  Wróciliśmy do domu późnym popołudniem. Byłam zmęczona, więc poszłam poczytać książkę pt. "Gwiazd naszych wina". Gdy skończyłam, zjadłam kolację i poszłam spać.
   
________________________________________________________
Pierwszy rozdział :D Proszę bardzo o opinię i komentarze ;) Mam do was pytanie ; umie ktoś robić zdjęcia nagłówkowe do takiego bloga ? Ja nie mam pojęcia gdzie można by takie  wykonać :/ bardzo proszę o pomoc . Drugi rozdział już jutro :D

1 komentarz:

  1. jest super! lepiej niż sobie wyobrażałam:) powodzenia

    OdpowiedzUsuń